Plan zbliżenia Europy 2013
Będzie to podróż inna niż wszystkie dotychczas, zupełnie nowy rejon, inna kultura i tak naprawdę nie wiem sam czego mogę się spodziewać. Dlaczego tak wyjątkowa i inna ? Po pierwsze, w zwyczaju swoim miałem obierać cel i na miejscu szukać atrakcji, które mnie zainteresują ( oczywiście w podróż nie jechałem nigdy zielony ), ale uwielbiam odkrywać miejsca bez większego planu, spędzać czas wolny, kierować się tam gdzie mnie oczy poniosą, tam gdzie naprawdę mam ochotę. Po drugie, oprócz ogólnego planu, kilku miejsc do zwiedzenia, będzie to podróż do miejsca, które z jednej strony powinno być mi/nam bliskie z drugiej strony okazuje się być mocniej nie znane, nie jest popularne, owiane lekką tajemnicą, a historie i recenzje zasłyszane/ przeczytane są totalnie rozbieżne. Po trzecie, planuję tą podróż już od dłuższego czasu i jest to pierwsza podróż, którą mam zamiar spędzić sam, z dala od znajomych, rodziny, postawić na kontakt z miejscowymi i poświęcić maksimum uwagi miejscom które odwiedzę.
Podróżując po Europie najczęściej obieramy modne kierunki południa, zachodu , a ostatnimi czasy coraz bardziej popularne Bałkany. Zdecydowanie rzadziej zdarzają się podróże na północ, w stronę bieguna, Skandynawii, może ze względu na klimat, ceny, modę ? Moja podróż jednak skierowana będzie jeszcze w innym kierunku, mianowicie na wschodni kraniec Europy, a punktem docelowym jest Krym.
Dlaczego wschód i Krym ? Jest kilka powodów najistotniejszym jest zwykła ciekawość, oprócz tego egzotyka ( nie bójmy się użyć tego słowa w odniesieniu do Ukrainy, ponieważ jest ona zdecydowanie inna niż reszta Europy ), oraz skrajne opinie odnośnie tych rejonów. Z jednej strony usłyszeć możemy zachwyt nieograniczonymi stepami, pięknymi górami, plażami, z drugiej negatywne opnie odnośnie standardów życia, dróg, czystości i zachowań miejscowej ludności. Sama ludność Krymu stanowi również ciekawy “element” tego miejsca. Zacznijmy od tego, że Krym, to tak naprawdę Autonomiczna Republika Krymu, znajduje się na terenie Ukrainy, leży na północy Morza Czarnego na półwyspie. Od północy pokryty jest stepami, które inspirowały między innymi Adam Mickiewicza, południe to góry i morze, malownicze miejscowości, warownie, ruiny i ogrody oliwne. Oprócz malowniczych widoków, mamy do czynienia z mieszanką kultur. W większości są to Rosjanie, około 25 % stanowią Ukraińcy, a zaledwie 12 % to rdzenni Tatarzy krymscy. Co ciekawe do końca II wojny światowej Ci ostatni, stanowili większość mieszkańców, ale z powodu stalinowskich represji zostali wysiedleni i deportowani głównie do Uzbekistanu.
Ta mieszanka kultur, tajemniczość i słynne widoki powodują, że wszystkie minusy tej wyprawy odchodzą na dalszy plan. Jakie są domniemane minusy ? Po pierwsze, decydując się na wyprawę na Ukrainę powinniśmy być do niej przygotowani przede wszystkim psychicznie, powinniśmy wiedzieć czego możemy się spodziewać i spodziewać się wszystkiego. Wybierzmy na początek środek transportu. Najszybciej ( w teorii ) z południa Polski dostać się samolotem do stolicy - Symferopolu z Katowic. Początkowo lecimy do Kijowa, tam musimy zaczekać na samolot do stolicy Krymu. Lecąc przykładowo 5 czerwca wieczorem do Kijowa, samolot do Symferopolu mamy dopiero 7, oczywiście ten czas możemy spędzić na zwiedzaniu Kijowa, lub wybrać opcję pociągu. Pociąg jest tańszym rozwiązaniem, o ile lecąc samolotami koszt wyniesie około 1000 zł/os w 2 strony, tak łącząc przejazd Katowice - Kijów drogą powietrzną + między stolicami Ukrainy i Autonomicznej Republiki Krymu, korzystając z drogi kolejowej zmieścimy się w około 600 zł. Niestety godziny lotów zmuszają nas do spędzenia nocy w Kijowie. Decydując się z kolei na przejazd samochodem, musimy się liczyć, ze słabą jakością nawierzchni, specyficznej kulturze jazdy i milicji, która lubi zatrzymywać samochody z zagranicznymi tablicami ( w celu rozwiązania tego problemu warto zaopatrzyć się w kilkaset dodatkowych hrywien na łapówki, które tamtejsi milicjanci pobierają bez, najmniejszego skrępowania, a ceny mandatów, mogą być naprawdę wysokie i wówczas rzekomo tania Ukraina, robi się po prostu droga ). Podróż samochodem nie jest najłatwiejsza, ale stosunkowo bezpieczna i komfortowa. W moim przypadku jak przewiduje google maps, całość planowanej podróży to blisko 3,5 tyś km ( prawie 50 godzin jazdy ). Po drodze przewiduję zobaczyć jeszcze trochę Ukrainy. Więc zaczynajmy!
Dzień 1 ( 05.06.2013 )
Wyjazd z Polski, obecnie mieszkam w szlacheckim dworze w Małopolsce, pierwszy punkt wycieczki za wschodnią granicą to Lwów. Po około 5 godzinach ( o ile nie będzie specjalnych kolejek na granicy ) dotrę do centrum historycznego jednego z najważniejszych ośrodków nauki i kultury polskiej w czasie zaborów, stolicy Galicji. Pierwszy dzień spędzę na spacerze po starym mieście we Lwowie, które w 1998 roku, zostało wpisane na listę Światowego dziedzictwa UNESCO. Co ciekawe ponad 50 % zabytków Ukrainy, znajduje się właśnie we Lwowie ! Jeden dzień, to zdecydowanie za mało, żeby poznać i poczuć tak naprawdę miasto ( notabene kiedyś, gdzieś, słyszałem teorię, że aby naprawdę poczuć miasto, trzeba w nim spędzić pół roku, i to chyba jest fakt, codziennie możemy odkrywać nowe zakątki, możliwości ). Po całodniowym rajdzie przez centrum, noc spędzę w jednym z urokliwych hoteli w centrum, które okazują się być całkiem przystępne cenowo i w wysokim standardzie.
Dzień 2 ( 06.06.2013 )
Z samego rana ( w okolicach 6 - przed 7 ) wyruszam w stronę Odessy. Czeka mnie cały dzień jazdy samochodem ( około 10 godzin ) , za to po drodze powinienem mieć piękne widoki w stronę południa. Doliczam kilka postojów na stepach w celu kilku zdjęć i w godzinach wieczornych zakwaterowanie, oraz krótki spacer po Odessie.
Dzień 3 ( 07.06.2013 )
Poranek w Odessie, położonej już nad Morzem Czarnym, historycznie należała początkowo jako dwie osady do Greków, później do Gotów, Hunów, Bułgarów, Madziarów. Następnie na terenie dzisiejszej Odessy istniała tatarska warownia ( należąca już do Chanatu Krymskiego ), którą z kolei zajęli Turkowie, a w 1789 zdobyta przez wojska rosyjskie, gdzie po 5 latach utworzono właściwe już miasto Odessę. Obecnie jest to największy port morski na Ukrainie, oprócz kilku interesujących zabytków z XIX wieku, znajdziemy tu również dom Adama Mickiewicza, przy ul. Deribasowskiej 16 ( podczas zesłania w 1825 ). Po południu i naprawdę krótkim zwiedzaniu, ruszam dalej na południe, już na właściwy Krym ! Po 2 - 3 godzinach jazdy znajduję się na wschodzie półwyspu krymskiego w Eupatorii.
Dzień 4 ( 08.06.2013 )
Eupatoria jest jednym z największych ośrodków turystycznych na Krymie, przede wszystkim dla tego, że mamy tu nieliczne plaże piaszczyste na półwyspie. Wschód półwyspu znacząco różni się od zachodu, nie tylko plażą, ale i ukształtowaniem terenu, cenami ilością zabytków. Jest uboższy, ale plaże są piękniejsze.
Dzień 5 ( 09.06.2013 )
Po dniu odpoczynku, kilku zdjęciach zachodu słońca, spokojnej nocy rano ruszam w stronę wschodniego wybrzeża. Po drodze odwiedzam Bakczysaraj jeden z trzech zachowanych muzułmańskich kompleksów pałacowych w Europie - pałac chanów krymskich i najważniejszy na Krymie meczet - Wielki Meczet Chan-Dżami. W okolicy Bakczysaraju znajdują się skalne miasta ( między innymi największe Mangup, które zajmowało 90 ha ) i wykuty w litej skale klasztor - Monaster Zaśnięcia Matki Bożej. Jeśli czas pozwoli, warto byłoby zobaczyć te wszystkie miejsca, przed wyjazdem do Sudaku.
Dzień 6 ( 10.06.2013 )
To wyjątkowy dzień tej podróży. Nie dość, że jest to ostatni dzień właściwego zwiedzania, rozpoczęty wizytą w twierdzy genueńskiej, skąd rozprzestrzenia się widok na Sudak, to są to moje 26 urodziny ;) Kolejnymi punktami podróży jest Koktebel i Teodozja. Dwa słynne kurorty w południowo wschodnim Krymie. W Teodozji spędzam ostatni nocleg na Krymie. Wieczorem jako, że znajduję się w jednym z kurortów korzystam, spędzając czas w tamtejszej knajpce.
Dzień 7 ( 11.06.2013 )
Wyjazd z Teodozji przez północny półwysep pokryty stepami. 19 godzin jazdy kilka postojów, na pustkowiu w celu odpoczynku i powrót do domu.
Dlaczego wybrałem samochód i akurat te miejsca ? Po pierwsze, samochodem nie jestem uzależniony od nikogo/ niczego… Po drugie, pomimo dobrze rozwiniętej struktury komunikacyjnej na Krymie, możemy napotkać na kilka problemów ( jadąc w jednej stronę, nie koniecznie uda nam się kupić bilet w drugą ! Pomimo, że większość mieszkańców pracuje w komunikacji, autobusy, pociągi są przeludnione i nie dojeżdżają wszędzie ).
Dlaczego wybrałem te miejsca do zobaczenia ? Są kalejdoskopowym przeglądem przez Krym. Zobaczę kilka różnych kultur i struktur geograficznych. Co ciekawe w każdym z miast które wybrałem, są targi handlowe. To tam można kupić świeże owoce, warzywa i pamiątki. Każdy z kurortów, dysponuje różną kuchnią, miłośnicy kulinariów z całego świata, znajdą na Krymie swoje ulubione potrawy. Ale nie po to jedziemy na wschód, żeby kosztować kuchni włoskiej. Z miejscowych potraw zjemy typowe potrawy ormiańskie, rosyjskie, ukraińskie i tatarskie. Standardowo jak to w kurortach, prawdziwe jedzenie ( i miasto ) znajdziemy troszkę na poza centrum, tam zjemy i taniej i smaczniej ! Co zjem na pewno ? Warenyky ! - czyli po prostu moje ukochane pierogi ruskie :) bo gdzie znajdziemy lepsze pierogi ruskie niż w ich kolebce ?
Wiemy już co zjem, co zobaczę, gdzie będę spał, co zabieram ze sobą ? Odessa i Lwów to hotele w centrum miasta, chcę być jak najbliżej, żeby nie tracić czasu na dojazd. Reszta to głównie kwatery prywatne, ale wyszukane wcześniej przez internet, można znaleźć łatwo, na miejscu, ale niestety bardzo często można znaleźć się w totalnej dziurze, z dostępem do WC na 30 osób :), niestety potrzebuję szybko się przemieszczać i wypocząć. Warto dopłacić kilka zł i nie marnować czasu na poszukanie przyzwoitego noclegu. Zabieram ze sobą tylko potrzebne rzeczy, ubrania, laptop + jeśli się uda FujiFIlm SL 1000 ( 50 krotny zoom z pewnością się przyda, a warto byłoby przetestować zupełnie obcy aparat dla mnie ). Apteczka, zapasówka i klika narzędzi dla ewentualnego ratowania samochodu, mapy, słownik rosyjskiego i hrywny w gotówce.
Koszt całkowitego wyjazdu zamyka się w 3800 zł, w tym 1500 będzie kosztować sama benzyna, do tego dochodzą noclegi, wyżywienie i inne opłaty, wejściówki, opłaty parkingowe, ewentualnie nieprzewidziane wydatki których na Ukrainie może być pełno. Co ciekawego, pomimo względnej taniości Ukrainy, mamy sporo opłat, za parking, za wejścia na plaże, za zamówione piwo + napiwek, muzyka i inne (doliczane z automatu ). Mimo wszystko staram się zobaczyć jak najwięcej w naprawdę krótkim czasie !
Życzcie mi powodzenia !












